Marek Ryćko

Gradient tęsknoty

Ostatnio przypomniałem sobie co to jest gradient. To takie pojęcie z dziedziny fizyki. Uczono mnie tego w szkole.

Jeśli jestem w obszarze, gdzie panują różne temperatury, to gradient temperatury jest kierunkiem, w którym mogę się poruszyć od miejsca w którym jestem w stronę, w którą jest najcieplej. Potem znajdę się w innym punkcie i gradient znów będzie kierunkiem w którym warto iść, jeśli chce się mieć coraz cieplej. Właściwy kierunek poznaje się dopiero przed wykonaniem kolejnego kroku. Nie trzeba wcześniej znać całej drogi. I tak zresztą nie można znać całej drogi.

Podobnie na obszarze o różnych wysokościach, na przykład na terenie pagórkowatym, marsz w stronę gradientu wysokości, to marsz tam gdzie jest najbardziej stromo, najbardziej pod górę. Może to być marsz najbardziej forsowny, ale zarazem daje gwarancję dotarcia do szczytu najkrótszą drogą. I przede wszystkim daje gwarancję w ogóle odnalezienia szczytu. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli w okolicy jest kilka szczytów, to idąc „po gradiencie” niekoniecznie dojdziemy do najwyższego.

Jednym ze sposobów, które stosuję w pracy nad sobą, w moim rozwoju, jest poruszanie się po gradiencie tęsknoty. W każdym punkcie staram się szukać tego kierunku, za którym tęsknię najbardziej. Wierzę, że ta tęsknota jest zdrowa i właściwa. Wierzę, że takie budzenie w sobie tęsknoty za czymś, co było uśpione od wielu, wielu lat, może nawet od urodzenia, prowadzi mnie we właściwym kierunku. Ta tęsknota na początku jest słabiutka albo prawie niewyczuwalna. Ale jeśli jej posłuchać, to kierunek staje się coraz wyraźniej wyczuwalny. Nie warto rezygnować z poruszania się w tym kierunku, bo serce się na nas obrazi.

Marek Ryćko | 27 maja 1995 r. | marek.pl | © copyright Marek Ryćko 1995