Marek Ryćko

Róża i deszcz

Była sobie piękna róża. Jej pachnące, delikatne płatki ukryte były jeszcze w maleńkim pączku i nie znały światła słońca, powiewu wiatru i dotyku deszczu.

Pewnego dnia spotkali się: róża i deszcz.

Deszcz otulał różę swoim ciepłym i czułym dotykiem. Pozwalał listkom i łodydze odczuć swoją obecność. Muskał delikatnymi kropelkami jej pączek.

Spragnione wolności płatki stopniowo rozchyliły się. Róża rozkwitła.

Róża i deszcz cieszyli się swoim szczęściem. Róża zaznawała piękna i zwyczajności świata. Czasem ogrzewała swoje płatki w ciepłych promieniach słońca, a czasem oddawała się deszczowi. Deszcz w zgodzie ze swoją naturą, kiedy był blisko, ofiarowywał róży tysiące swoich dotknięć.

Wtedy róża zaczęła myśleć. Pomyślała: skoro zmieniłam się pod wpływem deszczu, to może przestałam być sobą. Jeśli deszcz ma na mnie taki wpływ, to może chce mnie ukształtować według własnego, a nie mojego wyobrażenia. Nie mogę się tak poddawać czyimś wpływom.

I róża poprosiła deszcz, żeby się oddalił na zawsze.

Róża samotnie więdnie. Deszcz samotnie płacze.

Marek Ryćko | 12–15 czerwca 2000 r. | marek.pl | © copyright Marek Ryćko 2000